Trochę o zwykłym ale nie całkiem szarym życiu!
czwartek, 15 czerwca 2006
Surrealizm w mieście B. EPILOG
W trzech częściach napisałem mniej więcej to co leżało mi na sercu. To co zobaczyłem w ostatnim czasie i to co wywarło na mnie największe wrażenie. To co wprawiło w konsternacje, przygnębienie. Wydarzenia pełne dziwnych przypadków. Obrazek z tęczą chyba zapamiętam na zawsze. Minę zabrudzonego dziecka które na co dzień musi mieszkać z pijaną matką mam przed oczami wciąż i wciąż.
Ciekawe jest to że Bytom jest miastem tak wielkich kontrastów. Ma wspaniały rynek, gdzie ludzie siedzą na ławkach przytulając się do siebie. Karmią gołębie, piją piwo w ogródkach piwnych, podziwiają tańczące strumienie wody wypływające z fontanny. Kawiarenki, kluby, sklepiki tworzą sympatyczny klimat. Deptak na ulicy Dworcowej zawsze jest pełen ludzi, ludzi wesołych radosnych, zadbanych, ludzi normalnych.
Trudno uwierzyć, że tuż przy rynku, dwie przecznice dalej jest świat przedstawiony niżej, świat ubóstwa i upadku człowieczeństwa. Jeszcze bardziej przygnębiające jest to że każde miasto ma takie drugie oblicze. Być może jest ono nie dostrzegalne na pierwszy rzut oka ale po głębszym spenetrowaniu wszystkich dzielnic zobaczymy go w swej przerażającej formie.





Surrealizm w mieście B. cz. 3 >> Ściana <<
Poranek. Telefon od Szefa, szybka kawa, wyjazd. Zwykły początek roboczego dnia. Plik zleceń, co dzień tej samej grubości, co dzień te same okolice. Instalacje, odłączenia, ponowne podłączenia, typowe zadania do wykonania.

Znów dzielnica na końcu świata, znów domy oderwane od rzeczywistości, znów ludzie sterczący pod ścianami zatracają poczucie realizmu w pijackiej malignie. Tym ludziom nic się nie da wytłumaczyć, nic do nich nie trafia, tu nikt się nie interesuje tym by coś w swoim życiu zmienić. Im jest dobrze do nich nic nigdy nie dotrze...

Blask słońca padający na zdewastowane kamienice przeszywa na wylot pustostany bez okien, bez szyb.
Gdzieś niedaleko widać nieczynny kopalniany szyb. Może gdyby funkcjonował byłoby tu inaczej, byłoby tu lepiej. Może szczęścia byłoby tu odrobinę więcej. Ale kopalnia zamknięta już od kilku lat, a ludzie mieszkający w jej pobliżu nigdy nie wyszli po za swój własny paskudny świat. I będzie to trwało bez końca, będą rodzić się tu nowe pokolenia które snuć się będą i pić będą od wschodu do zachodu słońca. I nikt nie pokaże im lepszej drogi, bo dla nich nie ma innej przyszłości, to skazańcy, to przestępcy których zbrodnią jest to że urodzili się w tej złej i podłej dzielnicy z której wszystkie wyjścia zostały zasypane. Został postawiony mur by nie przedostali się do tej lepszej części Miasta B. która istnieje i rozwija się prężnie. Jednocześnie ta lepsza część miasta z niewytłumaczalnych dla mnie przyczyn pozwala by u swego boku, tuż za murem istniał ten gnijący świat.



"Mówię tylko do tych którzy chcą mnie słuchać
Ci którzy nie chcą nie obchodzą mnie
Po co mam czas tracić na mówienie do ściany
Ściana i tak zawsze swoje wie"
Gutek - "Ściana"


sobota, 10 czerwca 2006
Surrealizm w mieście B. cz. 2 >> Śpioszki <<
W samochodzie. Szef za kierownicą, ja po prawej stronie. W rękach trzymam plik zleceń.

- Co to mamy teraz na tapecie? – rzucił pytaniem Szef.
- Instalacja dekodera na Konopnickiej. – ze zlecenia na samej górze przeczytałem numer domu, klatki oraz nazwisko zamawiającej.
- A znam to mieszkanie. – po chwili zastanowienia odparł Szef – zakładałem tam kabel – przerwał na moment - kilka razy. – dodał lakonicznie.

Po chwili byliśmy na miejscu. Schody prowadzące na piętro t
rzeszcząc przy każdym kroku niemiłosiernie ledwo wytrzymywały nasz cięzar. Ściany sieni wyglądały jak po wojnie. Grzyb, odpadający tynk, wyrwane okna. Wszystko trzymało się "na słowo honoru". Stanęliśmy przed właściwym mieszkaniem. Zamiast dzwonka ze ściany wystawały dwa przewody. Lepiej nie dotykać. Zapukaliśmy. Drzwi otwarła zaniedbana kobieta, rysy twarzy pełniły charakter wskaźnika ilości wlanego w siebie alkoholu. Jak się potem okazało kobiecina miała ledwo po trzydziestce.
Weszliśmy do środka.

W mieszkaniu unosił się zapach stęchlizny pomieszanej z wilgocią. Panował zaduch i mętna atmosfera. Przedzierając się przez stertę porozrzucanych różnych dziwnych gratów doszliśmy do pokoju, w którym na odrapanej meblościance stał telewizor. Odbiornik rzucił mi się w oczy jako pierwszy z racji chęci wykonania pracy. Zanim jednak zdążyłem podejść do urządzenia i zamontować wymieniony na zleceniu dekoder rozglądnąłem się po pokoju. Chwilę potem żałowałem że to zrobiłem.

W ogólnym bałaganie gdzieś na łóżku między stertą brudnych ubrań, a przewróconą lampką nocną leżało około roczne dziecko. Wymachiwało nóżkami odzianymi w brudne śpioszki które chyba nie pamiętały prania. Buźkę miało czymś umazaną. W ręce trzymało upaprany smoczek. Było równie zaniedbane jak jego matka tyle że ono nie mogło decydować.

Miesięczny rachunek za kablówkę: 48 zł
Miesięczny rachunek za HBO: 10 zł
Miesięczny rachunek za canal + : 29 zł

Śpioszki: 13 zł
Śliniak: 7 zł
Dania Gerbera: 6 zł

Ludzie dokonują strasznych wyborów.


czwartek, 08 czerwca 2006
Surrealizm w mieście B. cz. 1 >> TĘCZA <<

Podczas ostatniego dnia pielgrzymki Papieża Benedykta XVI w trakcie przemówienia na niebie pojawiła się tęcza. Komentatorzy, watykaniści oraz dziennikarze wszelkiej maści komentowali to zjawisko jako dar niebios, przymierze Boga z człowiekiem etc. Próbowali tłumaczyć gdzie Bóg był wtedy.

W pewien czerwcowy wieczór wracałem z Szefem po ciężkim dniu pracy do domu.
Droga wyjazdowa z Miasta B., z chmur sypią się krople deszczu jednak gdzieś na horyzoncie zaczyna dominować Słońce. Po obu stronach rząd kamienic, niezbyt sympatycznych. Wiele z nich ledwo stało, w wielu z nich brakowało szyb. To nie były pustostany, tam mieszkają ludzie, tam oglądają telewizję, tam gotują marne namiastki codziennych posiłków, tam wychowują się dzieci. W tych kamienicach mieszkańcy kładą się spać i wstają rano by znów ustawić się w kolejce po zasiłek lub wyciągnąć wózek na którym pod koniec dnia zwożą do skupu zebrany złom.
Ten świat był tuż za szybą samochodu. Ulatywał z prędkością sześćdziesięciu kilometrów na godzinę. Szybkość oddalania się tego mrocznego świata była zbyt duża by dojrzeć jego najmroczniejsze sekrety ale wystarczająca by dostrzec nie mniej porażającą powierzchowność.
Mój wzrok przykuła grupka umorusanych dzieci kłębiących się przed jednym z budynków. Bawią się?

Czasy zabawy nie są dla mnie czymś odległym. Dobrze pamiętam jak lepiłem babki w piaskownicy, jak biegając po sadzie strzelałem z patyka niewidzialnymi nabojami do kolegów, kuzynów, jak z całą bandą przyjaciół grywaliśmy w piłkę na osiedlowym lub szkolnym boisku. Pamiętam - śmigałem resorakami po dywanie w swoim pokoju, pamiętam dobrze ten czas beztroskiej zabawy.

Jak bawiły się te dzieci pod kamienicą? Jakie będą miały wspomnienia?
Było ich tam ośmioro, sześcio-siedmiolatki. Większy trzymał mniejszego tak że ten nie mógł się ruszyć. Trzeci zaś stał naprzeciw nich i wymachiwał liną dwa razy dłuższą niż sam mierzył zakończoną węzłem. Dwa zamachy i koniec liny powędrował w kierunku trzymanego chłopaczka. Maluch w płacz a reszta zalała się śmiechem. Co było dalej nie wiem, nie chcę wiedzieć. Obróciłem głowę przed siebie. Przejechaliśmy, a miejsce „zabawy” znikło za zakrętem. Tak bawią się umorusane dzieci spod kamienicy w Mieście B.
Promienie słońca przebijały się coraz bardziej. Tuż po wyjeździe z miasta na horyzoncie pojawiła się tęcza. Milczałem. Głowę przeszyła tylko myśl: „Pierdole takie przymierze!”




Surrealizm w mieście B. >> WSTĘP <<

Przez ostatnie trzy tygodnie w mieście B. spędzam większość dnia jeżdżąc od kamienicy do kamienicy, od mieszkania do mieszkania, od rodziny do rodziny. Podróże i odwiedziny różnych domostw związane są oczywiście ze specyfiką mojej pracy.

Dzięki temu że spędzam w mieście B. mnóstwo godzin zaczęło ono wywierać na mnie wpływ.

Po tych trzech tygodniach wypracowałem sobie zdanie na temat ludzi tu żyjących oraz rzeczywistości ich otaczającej. Przedstawię trzy obrazki, które przeszyły mnie na wskroś i wypaliły wielką zadrę w sercu sprawiły że miasto B. postrzegam jako klimatyczne. Aura, ta mgiełka tajemniczości, ten zapach odmienności unoszący się w powietrzu niekoniecznie jest przyjazny i optymistyczny. Zwykle bywa tak że najbardziej piorunujące wrażenie robią rzeczy złe, dziwne, surrealistyczne, oderwane od rzeczywistości, żyjące własnym życiem.
Nie mogę ich pojąć, nie mogę mieć na nie wpływu, jedyne co potrafiłem zrobić to stanąć obok i przyglądać się z twarzą bez wyrazu. Obraz ukazujący się moim oczom obserwowałem jak przez zasłonę, był niedostępny niezrozumiały, groteskowy.

Czy można zrozumieć to miasto? Czy można je polubić, a może pokochać? Czy można mieć wpływ na to wszystko co się wokół nas dzieje? Czy można to zmienić?



| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze